***
Jesteśmy tylko ludźmi, zachłannymi istotami, łaknącymi
szczęścia i bezpiecznego zakątku. Jedni szczęśliwcy osiągną ten stan szybciej,
drudzy później, a jeszcze inni wcale. Do tej ostatniej, odrzuconej od
społeczeństwa grupa należała Suz, kobieta o
strudzonej postawie, tak ciężko ukaranej przez los. Jej zalane głębokimi
zmarszczkami oblicze wskazywało na starczy wiek. Suz, swego czasu zamieszkiwała
Dom Spokojnej Starości, jednak mimo licznej nadziei, życie pokazało jej, iż nie
zawsze jest słodkie, iż czasem potrafi być okrutne, można by rzec bezlitosne.
Bowiem ogromna tragedia spotkała staruszkę. Kilka bądź kilkanaście lat wstecz,
podczas hucznego festiwalu odbywającego się na ulicy, tuz obok placówki, w
niewyjaśnionych do tej pory okolicznościach najpierw ogniem zajął się sąsiedni
budynek, następnie dom kobiety. Płomień nie oszczędzał nikogo, ani niczego, co
napotkał na drodze. Wyżerał wszystkie dusze budynku, syczał i drwił ze
schorowanych staruszków, niezdolnych chociażby opuścić swego łóżka. Swą naturą
przypominał nikogo innego, niż Belzebuba, który właśnie wyłonił się z otchłani
piekieł po swe nowe ofiary, po swych wiecznych sług, skazanych na wieczne
utrapienie. Po niespełna kilku
minutach ogień wdarł się do pokoju Suz. Staruszka leżała na swym łożu, w tej
chwili wyłącznie śmierci. W prawej ręce z całych sił ściskała różaniec, odmawiała
głośno Ojcze Nasz. Lewą rękę z całej siły zacisnęła na poręczy rozlatującego
się łózka. Teraz przyszli po nią. Nie było już ratunku. Może to i z powodu
choroby i starczego, wieku, może z powodu hałasu i wrzawy panującej w budynku
słyszała głosy, szepty. One do niej przemawiały. Jakby chciały ją o czymś
uświadomić. Zanim jednak zrozumiała ich przesłanie, ogień zajął jej piżamę.
Kobieta oddychała coraz głębiej, coraz mocniej ściskała również różaniec. Złośliwy
duch podążał wyżej i w jednej sekundzie pochłonął ciało, duszę. Ostatnim
tchnieniem Suz wypuściła różaniec z ręki, który z wielką lekkością upadł na
osmoloną posadzkę. Druga ręka jednak dalej ściskała pozostałości niegdyś
metalowej poręczy.
Nie uwierzę, że to twój pierwszy blog :O , to jest zajeb****. Wyłapałam tylko jedną literówkę . Widać, że masz talent.
OdpowiedzUsuńWOOOOOOOOOOOOOOOOOW *O* ZARĄBISTE!
OdpowiedzUsuńświetne! ♥
OdpowiedzUsuńGabilamo! ♥♥
OdpowiedzUsuńfajny post;)
OdpowiedzUsuńbezimienny szymon.blogspot.com
cudowne,czekam na kolejne części :)!
OdpowiedzUsuńbezimienny-szymon.blogspot.com